Narodziny zegarmistrzowskiej tradycji rodzinnej, łączą się z seniorem rodu Antonim Władysławem Mellerem, urodzonym w roku 1925, w rodzinie rolniczej w okolicach Trzemeszna. Antoni Meller wraz z ojcem Stefanem i częścią rodzeństwa w czasie drugiej wojny światowej, na skutek wysiedleń znalazł się na Lubelszczyźnie w okolicach Kraśnika. Jako dorastający młody człowiek, pomagając w utrzymaniu się rodziny podejmował się różnych prac, w tym między innymi pracy pomocnika u zegarmistrza-samouka, czy pomocnika u szewca.
         Po powrocie z wygnania, ze względu na zapoczątkowany prawem pruskim i utrwalony tradycją zwyczaj, że gospodarstwo przejmował jeden potomek, Antoni nakłaniany był przez rodziców do podjęcia pracy w pobliskim Inowrocławiu. Decyzja rodziców wynikała także z manualnych zdolności syna. Nabyta podczas wygnania sympatia do zawodu zegarmistrza oraz znajomości rodzinne spowodowały, że Antoni Meller zaczął naukę zawodu w doskonale zlokalizowanym na ulicy Królowej Jadwigi i znanym w całym Inowrocławiu zakładzie zegarmistrzowskim Władysława Dobrzyńskiego.
         Początki pracy, to krótki czas powojennej swobody gospodarczej. Ze względu na późniejsza zmiany systemowe, właśnie w tym czasie uczeń, a później czeladnik zegarmistrzowski, obok usług zegarmistrzowskich miał jedyną okazję uczestnictwa w aktywności handlowej. Pragnienie powrotu do takiej normalnej sytuacji można było z jego ust usłyszeć bardzo często w czasach późniejszych.
         Wspomniane powyżej zmiany ustrojowe, w Inowrocławiu miały szczególnie represyjny charakter, czego świadectwem może być prawie stuprocentowa likwidacja prywatnej działalności, nie tylko handlowej, ale także usługowej. Antoni Meller często wspominał nagminne kontrole z najrozmaitszych urzędów w sklepie pana Dobrzyńskiego i zniechęcenie szefa do pracy zawodowej. Efektem systemowego gnębienia wszystkich zegarmistrzów w Inowrocławiu stało się przystąpienie całych zakładów do tworzonej Spółdzielni Pracy. Przechodziła ona wiele reorganizacji i zmian, ale w pamięci jej członków i pracowników pozostanie taką, jaką nazwę nosiła przez ostatnie kilkadziesiąt lat: Spółdzielnia Pracy Usług Precyzyjnych „Omega”. Zmiany w systemie polityczno-gospodarczym wpływały na zmianę warunków pracy, a co za tym idzie na swobody prowadzenia działalności i kondycję finansową pracowników. Taka swoboda pozwoliła na nieformalną naukę zawodu przez kolejne pokolenie rodziny Mellerów. Najpierw najmłodszy – Władysław, bo rodzice obawiali się, że wolny czas po lekcjach będzie zmarnowany, potem starszy - Jan, a na końcu najstarszy – Adam, wszyscy (już na zmiany) popołudnia spędzali w zegarmistrzowskim zakładzie. Powołaniem najstarszego stał się stan duchowny, ale Jan i Władysław kontynuowali naukę zawodu. Jan realizował swój zawodowy rozwój zaliczając Technikum Mechaniczne, Władysław Wydział Mechaniki Precyzyjnej Politechniki Warszawskiej.
         W drugiej połowie lat osiemdziesiątych w „Omedze” pracowali już senior rodu – Antoni oraz jego dwaj synowie Jan i Władysław. Koniec lat osiemdziesiątych, to większa swoboda gospodarcza, która zaowocowała... wypowiedzeniem najmu lokalu w którym mieścił się zakład usługowy Omegi, i w którym pracowali między innymi Antoni i Jan Mellerowie. Na szczęście ten sam okres pozwolił na swobodny obrót nieruchomościami i możliwość zakupu kamienicy w której przed wojną znajdował się sklep jubilerski, a przez wiele lat po wojnie się państwowy sklep Jubiler. W tym samym czasie senior rodu przeszedł na wcześniejszą emeryturę.
         Nowy sklep pod nazwą „Czas - service” prowadzony przez Jana Mellera rozpoczął działalność 6-go sierpnia 1990 roku. Mimo małego zaopatrzenia towarowego, bo o kupno nawet średniej jakości towaru było trudno, do tego większość środków finansowych przeznaczona została na zakup i remont lokalu, klienci licznie odwiedzali sklep i dokonywali w nim zakupów. Od samego początku w sklepie pracował senior rodu Antoni, który z radością spoglądał na odradzanie się handlu jubilerskiego i emanował dumą, że taką zmianę realizują obydwaj jego synowie. Obydwaj, bo rezygnując z pracy w spółdzielni, już od pierwszego dnia Władysław współprowadził sklep i punkt usługowy.
         W roku 1991 Władysław zrezygnował z współprowadzenia sklepu, a wyprowadzając się do Warszawy uruchamiał tam firmę importową i dystrybucyjną w branży, a jakże - zegarkowej. Już samodzielnie i wspólnie z żoną Zuzanną prowadzony sklep rozwijał się na rynku jubilerskim ugruntowując ofertę zegarów, zegarków i budzików oraz rozszerzając ofertę jubilerską o biżuterię srebrną i złotą. W ciągu całego czasu trwania firmy troska o najwyższą jakość oferty i obsługi klienta oraz dobrą współpracę z dostawcami była codziennym działaniem właścicieli, którzy między czasie przyjęli nową nazwę sklepu: Diament.
         Sklep stał się jednym z najlepiej rozpoznawalnych w terenie i znanym w całym, nie tylko „branżowym światku” z rzetelnej działalności, troski o wysokiej jakości ofertę i obsługę. W chwili obecnej w zakres oferty wchodzą zegarki szwajcarskie i japońskie, markowe zegary i budziki, biżuteria złota i srebrna, w tym biżuteria z kamieniami szlachetnymi, kalkulatory i artykuły piśmiennicze. Prowadzone są usługi zegarmistrzowskie, jubilerskie i grawerskie.